Rodzimy się smutni, samotni, nieszczęśliwi ?
A tylko czasem, zupełnie przez przypadek znajdujemy ścieżkę, po której idąc czujemy się szczęśliwi, mimo tego że ta droga czasem wymaga łez tak gorzkich że ciężko jest je przepuścić przez usta, czasem boli tak bardzo że ciężko usnąć. Ale jednak ten cały żal, smutek jest warty tych wszystkich chwil, gdy idąc tą ścieżką odrywamy się od podłoża, nie czujemy tego, ale nasze podeszwy unoszą się na tą brudną ziemią, unoszą gdy tylko zobaczymy tą twarz, ten uśmiech, widzimy go dzisiaj, ja widzę go dzisiaj, nie myślę o niczym, tylko o tym że jesteś blisko, że mam coś prawdziwego tuż obok siebie, może nawet trzymam to w moich ramionach i myślę że każda sekunda w której nie ma Cię obok jest nic nie warta, jest stracona, ale nie... teraz o tym nie myślę, w głowie mam tylko pustkę, tylko serce odczuwa jakiekolwiek bodźce, twój uśmiech, odsłonięte dziąsła, ciesze się że mogę być przy tobie teraz... tu... że pozwalasz mi pierwszy raz być sobą, niczego nie udaje, tu teraz to najpiękniejsza chwila mojego życia, jesteś pierwszym promyczkiem słońca, jesteś zimną stroną poduszki, jesteś butelką wody bo długim biegu, jesteś śliczna, długie rude włosy, policzki jak u chomiczka, zielone oczy, długie wychudzone ręce, nieduże jędrne piersi, zgrabny tyłek, chude nogi, jesteś moja, jestem twój. Gdy odchodzę marzę aby przyspieszyć kolejny poranek, założyć buty i iść w twoja stronę, przytulić, pocałować i kontrolne " Co tam ? ". Ale do następnego poranka jeszcze cała wieczność. Na razie jedyne mam to myśl że jutro znów zobaczę moją Natalkę, MOJĄ, i twój widok jak wracasz do domu, kocham a z drugiej strony nienawidzę oglądać jak odchodzisz, twoje włosy zdają się wtedy złote i długie aż do ziemi. Myślę " Jutro czemu jutro, bądź dziś, proszę" Ale jak, jak mogłem przypuszczać że jutro przyjdzie, ale już bez nas, jak mogłem przypuszczać że to był ostatni raz gdy patrzyłem jak odchodzisz. Odeszłaś ale już na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz